Kompong Luong – pływająca wioska

W Pursat byłyśmy po 14 i od razu znalazłyśmy guesthouse za 2,5$ na osobę, a po 15 min siedziałyśmy już na motorze z właścicielem w drodze do pływającej wioski Kompong Luong – 42 km od Pursat.

Uczuć, jakie wywarła na nas wizyta w tym miejscu nie da się opisać, bynajmniej ja nie potrafię.

Ludzie… i kontrasty.

Ich sposób na życie… i walka o przetrwanie.

Ubóstwo… i uśmiech na twarzach.

Nie mają tak na prawdę nic, co w naszym mniemaniu jest wartościowe. Tylko chatkę (często 2x3m) na wodzie albo czerwonej, suchej ziemi-piasku…kilka zbitych desek, kilka ubrań, trochę wysłużonych naczyń i hamak. Pływałyśmy łódką między ich domostwami na wodzie z 30 min. Pływające sklepy, jadłodajnie, bary, targi, fabryki, szkoła czy szpital, a nawet stacja benzynowa i katolicki kościół. Tak naprawdę mieszkańcy nie muszą wcale schodzić na ląd. Jest to jedna z większych wiosek pływających na terenie Kambodży (ok. 10 tys ludzi), a większość jej mieszkańców jest pochodzenia wietnamskiego.

Zawsze największe emocje wzbudzają w nas dzieciaki, tym razem również. Wesołe, rozbiegane i pełne energii do życia! Często biegały zupełnie nagie, okrążały nas, same podbiegały, aby robić im zdjęcia, wbiegały przed obiektyw, skakały jedno na drugie, a potem chciały tylko oglądać zdjęcia… nic więcej, nie prosiły o pieniądze, o nic. Prawie mnie przewróciły! :)  Wioska nie jest tłumnie odwiedzana przez turystów, a to pewnie dlatego, że nie leży na głównej trasie. Mieszkańcy mają notesik, w którym odwiedzający zostawiają swój wpis. Przed nami, kilka tygodni wcześniej był tylko jeden Francuz.

Cambodia_Pursat1993

Cambodia_Pursat1994

Cambodia_Pursat1995

przygotowywanie posiłku

Cambodia_Pursat1999

Pani pobiera wodę do gotowania z rzeki

Cambodia_Pursat2004

Cambodia_Pursat2007

Cambodia_Pursat2009

:)

Cambodia_Pursat2010

Mini Market :)

Cambodia_Pursat2013

szkoła albo świetlica

Cambodia_Pursat2026

takie nasze piżamki, a ich codzienny strój ;)

Cambodia_Pursat2029

Cambodia_Pursat2038

Pani wylewa wodę z gotowania ryżu do rzeki

Cambodia_Pursat2052

Cambodia_Pursat2058

Cambodia_Pursat2067

Cambodia_Pursat2072

Cambodia_Pursat2076

boisko do gry w piłkę

Cambodia_Pursat2082

Cambodia_Pursat2085

generalnie dzieciaki robią co chcą… porzucać młodsza siostrą?, a czemu nie?

Cambodia_Pursat2088

dali dzieciaka na ręce… i nie chcieli zabrać ;p

Cambodia_Pursat2098

Cambodia_Pursat2108

już rosną miejscowe cwaniaczki ;) Ekipa ‚rządząca’ resztą dzieciaków.

Po drodze cudowne widoki, domki, łąki, pola ryżowe, ludzie, pasące się krowy i bawoły…ah…Tak ślicznie tutaj!! Chcę tu zostać, co najmniej pół roku. Prawie całkowity brak zagranicznych turystów. Podczas jazdy rozmawiałam z naszym kierowcą i właścicielem hostelu, panem ok. 55l. Opowiadał mi o Kambodży, wypytywał o Polskę. Był ciekaw naszego kraju :) Mówił, gdzie mogę znaleźć pracę, i że obcokrajowcom nie jest trudno, że zarabiają tak ok. 300-1000$ na miesiąc, co dla nich jest zawrotną sumą.

Schodząc z motoru przysmażyłam sobie łydkę o nagrzaną rurę wydechową, a wczoraj pośliznęłam się w łazience i upadłam na łokcie. Ale naprawdę, przy przeżywaniu codziennie tylu cudnych chwil, nawet nie zauważam tej 9 cm przypalonej części skóry ani obitych łokci ;P

Cambodia_Pursat1984

Lokalne domostwa

Cambodia_Pursat1983

Po powrocie znalazłyśmy jakąś jadłodajnię przy ulicy. Byłyśmy tak podekscytowane, że nie zapytałyśmy nawet o ceny i za warzywa z ryżem skasowali nas po 10500 rieli (2,6$) co jest tutaj sporą sumą jak na podstawowe jedzenie. Nasze delikatne poirytowanie zaspakajałyśmy deserkiem –> Kluseczki ryżowe z czymś żółtym w środku, pływające w mleczku kokosowym (1000 rieli). Boże! Niebo w gębie!! :) Jutro też tu przyjdziemy!

Nasz pokój z prześwitami w ścianach na zewnątrz, biega po nim pełno różnorodnych robali, moskitiera w oknach niby jest, ale niekompletna, więc na niewiele się zdaje… na szczęście mamy Raid  (do prądu) z Polski, którego azjatyckie insekty też nie lubią ;)

Reklamy