Pingyao, starochińska tradycja

Dlaczego Pingayao? Ano dlatego, że jest to cudne małe miasteczko, którego stara część jest obwarowana murami (ponad 6 km) z każdej ze stron i ma już ponad 2700 lat!! Kiedyś było finansowym centrum Chin, obecnie miasteczko widnieje na liście światowego dziedzictwa UNESCO i zachowało swój dawny urok i tradycyję.
W Pingyao jest ok 3800 tradycyjnych budynków mieszkalnych, w tym przeszło 400 z nich ma bezcenną wartość historyczną i kulturalną. Generalnie wygląda jakby było planem filmowym do filmu o starożytnych Chinach. Właśnie w takie miejsca warto podróżować!

0557_Pingyao_m

0567_Pingyao_m

Po krótkim odpoczynku w pokoju wynajmujemy rower (3Y za 1,5h) i jedziemy razem z Piotrkiem do klasztoru Shuanglin oddalonego ok. 7km od Pingyao. Klasztor ten zbudowany został w roku 571. Ludzie nazywają ten klasztor „bogactwem sztuki kolorowych posągów”. Wzbudzamy sporą ciekawość wśród mieszkańców – w końcu 3 białych na rowerach to tutaj nie codzienność :) Klasztor mieści się w małej wiosce, która wygląda na bardzo biedną. Dzieci szczególnie cieszą się na nasz widok, ludzie są bardzo uprzejmi, nie próbują nic na siłę sprzedawać, ceny w sklepie spożywczym niższe niż na obrzeżach Pekinu.

Na terenie klasztoru stary Chińczyk składa w ofierze 300Y. Mnich wyciąga 1m grube kadzidło, odprawia jakieś modły, po czym wbija go w piasek i już. Ciekawe, w jakiej intencji pali się jego kadzidło. Wracamy do Pingyao i idziemy do „baru”. Pomieszczenie 4×3, ze ścian odpada tynk, tam gdzie został jest popisany flamastrem. Zamawiamy na parze dumplingi z mięsem i piwo. Pyszne jedzonko chińskie, w miejscu, które sanepid od razu by zamknął a nam się bardzo podoba! :) Szwędając się tak po miasteczku poczęstowałam małych chłopców ciasteczkami, to po sekundowym namyśle zabrali mi całą paczkę, hehe, a niech mają ;)

Moje gardło odmawia posłuszeństwa, więc postanowiłam znaleźć aptekę i coś zaradzić. W hostelu napisali mi po chińsku ‘ból gardła’ czy coś podobnego i taką karteczkę przedstawiłam aptekarzowi. On pomyślał chwilę i wyciągnął syrop – 28Y – pycha! Może pomoże, zobaczymy jak działają chińskie specyfiki ;)

Znaleźliśmy ładny park żeby w nim trochę odpocząć…a tu nagle przybiega gromadka dzieci – było bardzo zabawnie! Uczyły nas wymawiania słówek chińskich – odpowiedniego akcentowania, zaglądały do aparatu, patrzyły jak robimy zdjęcia, pchały na rowerze. Dosyć długo dyskutowaliśmy sobie z nimi. ;) Na pożegnanie wyściskały nas i długo jeszcze machały! Dzieciaki bardzo otwarte i grzeczne… kochaniutkie! Nawet się wszystkie podpisały na kartce! ;)

O 22 rikszą elektryczną pojechaliśmy na dworzec i wyruszyliśmy do Xian… Pingyao to zdecydowanie mój numer 1 w Chinach! :) :) :)

0578_Qiaotou_village_Shuanglin_Temple_m   0600_Qiaotou_village_Shuanglin_Temple_m

0587_Qiaotou_village_Shuanglin_Temple_m 0606_Qiaotou_village_m

0644_Pingyao_m 0612_Pingyao_m

0666_Pingyao_m 0667_Pingyao_imiona_dzieci_m

0635_Pingyao_m

0676_Pingyao_m

Reklamy