Arnel Pineda – Journey. Od Kopciuszka do Rockmana.

Nigdy nie przestawajcie wierzyć… a wiecie dlaczego? Bo w życiu naprawdę zdarzają się historie jak z bajki…. Arnel

Wczoraj mój chłopak podesłał mi linka do filmu dok. „Don’t Stop Believin’: Everyman’s Journey”.

Obejrzałam i po prostu muszę napisać kilka słów na ten temat. Journey znam, ale ich kawałki mam w folderze old hits, nie kojarzyłam ich raczej z czasami obecnymi. A tu proszę…

Grupa swoje największe sukcesy odnosiła w latach 80tych XX wieku, kiedy powstały takie legendarne utwory jak Don’t Stop Believin, Open Arms  czy Faithfully.

Open Arms w wykonaniu Steve Perry:

Po 20 latach razem w 1996, znakomity wokalista Steve Perry opuszcza zespół i przez 10 lat członkowie starają się ożywić magię zespołu, którą niestety Perry zabrał ze sobą.  Dopiero w 2007 roku jeden z członków zespołu Neal Schon, przeglądając YT natknął się na wideo Filipińczyka, śpiewającego ich utwory. To było odkrycie – znaleźli swojego wokalistę!  Jeden problem… on jest na drugim końcu świata, i czy w ogóle potrafi mówić po angielsku? Manila to jak inny świat…

28 czerwca 2007 roku Neal napisał maila do Arnela Pinedy, czy nie byłby zainteresowany graniem z Journey?

Arnel nie mógł w to długo uwierzyć, … jest przecież tyle ludzi na świecie, „dlaczego ja?, jestem przecież niski, nawet nie przystojny, jestem taki azjatycki, jak będę z nimi wyglądał…..?” Pojechał do USA i jego marzenia się spełniły.

To jak bajka o Kopciuszku, jak sam powiedział i wciąż po tylu latach ma wrażenie, że zaraz czar pryśnie.

mały ArnelArnel był najstarszym z 4 rodzeństwa. Jego rodzice byli krawcami. Mieszkali w bardzo biednej części  Manili. Kiedy Arnel miał 13lat jego matka po długiej chorobie zmarła. Jego życie się zmieniło na gorsze. Byli zmuszeni sprzedać wszystko co mieli, żeby utrzymać się przy życiu. Potem nie było ich już stać na opłaty za mieszkanie i zostali wyrzuceni na ulicę. Ojciec zabrał 2 młodszych synów i wyjechał. Arnel chciał zostać. Skończył jako bezdomny, spał na ławkach w parku z innymi bezdomnymi dziećmi, śpiewaniem zarabiał na jedzenie. Za namową przyjaciół brał udział w różnych przesłuchaniach. Śpiewał w zespołach, ale narkotyki i alkohol sprawiały, że staczał się coraz bardziej i na dłuższą metę nic z tego nie wychodziło. Lekarz powiedział mu, że ma skończyć z takim życiem i przestać śpiewać, bo jest już skończony…. nie poddał się i śpiewał dalej a pół roku później jego życie zostało wywrócone do góry nogami. W wieku 40 lat został dostrzeżony na YT, jego los się odmienił i stał się gwiazdą rocka.  Nie tylko swoim wyjątkowym i mocnym głosem zastąpił Steve Perry, ale udało mu się zrobić dużo więcej, zjednoczył ponownie ducha Journey. Jak twierdzi, wszystko zawdzięcza swojej matce, która nigdy nie przestała w niego wierzyć, nawet kiedy on przestał.

Przed pierwszym koncertem w USA nie było łatwo. Wielu fanów Steve Perry nie akceptowało nowego wokalisty wypisując na forach obraźliwe słowa w kierunku Arnela.  On się jednak nie poddał, myślał o ludziach, którzy wierzą w niego i go wspierają.  Bardzo szybko pokochały go rzesze fanów Journey.

Choć tyle zmieniło się w jego życiu, nie zatracił swojej osobowości, pozostał skromnym i wesołym chłopcem z Manili ceniącym rodzinę, który na koncertach nie oszczędza głosu ani energii.  Oglądanie go na scenie i słuchanie jego głosu to czysta przyjemność!

Z kopciuszka z Filipin stał się gwiazdą rocka na całym świecie!

Jak sam śpiewa… Don’t stop belivin’ !

Pamiętajcie, bajki się zdarzają, więc nigdy nie przestawajcie wierzyć :)

http://arnelpinedarocks.com/

Advertisements