Jaipur i jego fortyfikacje

Drugi dzień w Jaipurze spędziłyśmy na zwiedzaniu. W tym mieście jest co zwiedzać, ale 1-2 dni w zupełności wystarczą.

Rano zadzwoniłyśmy po Parkasha – rikszarza, który (jak pisałam w poprzednim poście) w przeciwieństwie do pozostałych wiedział, gdzie jest nasz hostel. O 9:30 wyjazd. Podczas jazdy Parkash dał nam do poczytania gruby zeszyt z setkami wpisów ludzi z całego świata, którzy korzystali z jego usług. Niektórzy nawet zdjęcia wklejali. Natrafiłyśmy nawet na wpis w języku polskim. Przed wyjściem napełniłyśmy żołądki pysznym jedzeniem przygotowanym przez naszego najlepszego hostelowego kucharza w Indiach i można ruszać na podbój historycznych budowli Jaipuru.

DSC_6897_m DSC_6452_m

Przy wjeździe do Pink City Parkash zakupił i powiesił nam na szyjach girlandy z żółtych kwiatów. Powiedział, że dzięki temu nie będą nas zaczepiali obcy mężczyźni. Potem jeden z nich zapytał się skąd je mamy, bo to oznacza, ze jesteśmy zajęte. Zadziałało ;) Wszystkie budynki w starej części miasta malowane są na różowo, stąd Różowe Miasto, choć wg mnie to bardziej łososiowy niż różowy, ale nie będę się sprzeczać ;) Dlaczego właśnie ten kolor? Ponoć była to ulubiona barwa jednej z żon maharadży i żeby jej się upodobać kazał pomalować stare miasto w kolorach różu. Bardziej przyziemna wersja mówi, że w 1853 roku miasto odwiedził książę Walii i na jego powitanie władca kazał pomalować budynki na kolor gościnności. Preferuję wersję pierwszą ale to druga raczej jest prawdziwa. No niestety.

Wewnątrz starego miasta znajduje się Hawa Mahal, czyli Pałac Wiatrów. Jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków Jaipuru. Zbudowany w 1799 roku po to, aby damy i królewskie żony i córki, które nie mogły pojawiać się publicznie mogły przez 953 okna mogły obserwować życie na zewnątrz.

Parkash zabrał nas do małej świątyni, gdzie na ścianach widniały liczne malowidła a obok stały figurki rodziny królewskich bóstw. Opowiedział nam całą historię Shivy, Parwati i Gansha, bóstwa z głową słonia. Możecie ją przeczytać tutaj w poście Kalekie bóstwa Indii. Z chusteczką na głowie na znak szacunku, gestykulujący i przedstawiający historię Parkash wyglądał przezabawnie ;)

DSC_6853_m

Hawa Mahal

DSC_6825_m

Pink City

DSC_6597_m

W Świątyni

5Jaipur (32)_m

W Świątyni

 

Ze świątyni pojechałyśmy do Jantar Mantar, obserwatorium astronomiczne zbudowane w latach 1728-34. Jest to największe spośród czterech obserwatorium w Indiach. Znajduje się w nim masę ciekawych starodawnych budowli do odczytywania pozycji gwiazd, horoskopów dla poszczególnych znaków zodiaków, określania zaćmień słońca itd. Bardzo ciekawe i wyjątkowe miejsce.

Niedaleko jest wejście do Pałacu Miejskiego, gdzie w części zamieszkuje rodzina maharadży a część jest przekształcona w muzeum. Wejściówka w wysokości 350RS skutecznie nas zniechęciła i udałyśmy się na zwiedzanie fortów, które są o wiele ciekawsze i warto zapłacić, żeby je zobaczyć.

This slideshow requires JavaScript.

 

Po drodze do Amber Fort można zobaczyć Pałac na wodzie, który jest niezamieszkały na chwilę obecną, ale prezentuje się dość majestatycznie. Na placyku z którego można go podziwiać rezydują sprzedawcy bibelotów oraz żebrzące dzieciaki. Ulicą, którą jedzie się do fortu przechadzają się pomalowane i przyozdobione zniewolone słonie, którymi mogą w ramach doświadczeń na dalekim lądzie przejechać się biali turyści, apotem chwalić się zdjęciami znajomym. Straszna sprawa. Nie mogę patrzeć na te smutne zwierzaki…

 

This slideshow requires JavaScript.




Amber Fort jest położony wysoko na wzgórzu 11km kilometrów za Jaipurem w miejscowości Amber. Wg mnie to najciekawsze miejsce warte zobaczenia w tych okolicach. Wybudowany w 1592 roku na  i rozbudowywany przez kolejne 150lat, z różowego piaskowca i marmuru nad jeziorem Maotha wygląda bardzo urokliwie. Była to stolica Rajastanu, póki populacja nierozrosła się na tyle, że trzeba było wybudować większe miasto (Jaipur).  Na terenie Fortu biegają wolno małpki, można znaleźć w szczelinach budowli całe grupy nietoperzy chowających się przed prażącym słońcem, a także usłyszeć polską mowę, wszakże wielu podróżników odwiedza to miejsce, My także :)

5Jaipur (38)_m

Nasz szalony kierowca jeszcze w drodze do Fortu zahaczył o znajomego i zaopatrzył się w marychę, którą na poczekaniu skonsumował, a prowadził swoją riksze na bosaka. Zabrał nas do swojego domu, w którym poznałyśmy jego żonę, dzieciaki i mamę. Babcia mieszkała za domem. Parkash twierdził, że jest szurnięta. Ciekawe kto bardziej. Żona (bardzo młoda) akurat zmywała na dachu budynku, kucając nad miską z wodą, dzieciaki biegały wokół z całą zgrają z sąsiedztwa i czynnie się nami interesowały, a matka zajmowała się najmłodszą latoroślą Parkasha.

5Jaipur (37)_m
5Jaipur (39)_m

This slideshow requires JavaScript.

 

 

Z jego domu pojechałyśmy coś zjeść. Trafiliśmy do knajpki hostelowej, gdzie mieszkał i akurat siedział z nami dziwny, naprawdę pokręcony gość Polako-Niemco-Australijczyk Adam (ok. 30lat). Nawet właściciel hostelu pokazywał na niego i kręcił palcem przy skroni mówiąc, ze bardzo dużo pije i ćpa i nie mamy go słuchać. Oczywiście się do nas dosiadł i po polsku opowiadał, co zwiedził i jak długo przebywa już w Jaipurze i ilu ma znajomych.

Z pełnymi brzuchami udaliśmy się na podbój kolejnej fortecy – Tiger Fort (Fort Nahargarh). Budowla młodsza od Fortu Amber, rozpoczęta w 1734 roku. Tutaj już trzeba się było powspinać, a ja ledwo dawałam radę. Wstyd, bo krowy spacerowały sobie tam i z powrotem po kamiennej uliczce. Kondycja mnie opuściła a do tego miałam spuchnięte okolice kostki, chyba naciągnęłam jakieś ścięgno. Za to widok z fortu był wprost oszałamiający. Polecam bardzo gorąco. Spędziłyśmy tam bardzo dużo czasu, łącznie z zachodem słońca. Świetne miejsce, gdzie można odsapnąć od zgiełku ulicy i z góry poobserwować miasto. Do tego krąży o nim legenda związana ze zmianą nazwy fortu. Rzekomo, kiedy rozpoczęto budowę fortu, robotnicy co dzień rano znajdowali cały owoc swojej poprzedniej pracy zniszczony. Okazało się, że ziemia kiedyś należała do zmarłego księcia Nahar Singh a robotnicy zakłócają spokój w jego duchowym domu. Aby go załagodzić wybudowano mu małą twierdzę, gdzie mógł zamieszkać, a nazwę budowanego fortu zmieniono na Nahargarh.

Schodziłyśmy już po zmroku a kiedy dotarłyśmy pod hostel, pod nim przechodził orszak ślubny orkiestrą i z panem młodym na koniu na czele. Zapraszano nas, ale nie czułyśmy już nóg po męczącym dniu i zasnęłyśmy jak tylko nasze policzki dotknęły poduszki.

This slideshow requires JavaScript.

Ile kosztowały wejściówki i przejazdy w Jaipurze możecie sprawdzić tutaj.

Advertisements