ZAMEK OGRODZIENIEC

Większość osób jest przekonanych, że zamek (jego ruiny) stoi w miejscowości Ogrodzieniec. Otóż nie. Naprawdę znajduje się we wsi Podzamcze, 2km od tej miejscowości. Ten największy, najpiękniejszy i tajemniczy zamek położony jest na najwyższym szczycie Wyżyny Krakowsko–Częstochowskiej i prezentuje się imponująco.

Wzniesiony został w XIV-XV wieku na ruinach pierwszych umocnień wybudowanych jeszcze przeze Bolesława Krzywoustego, zrównanych potem z ziemią przez Tatarów i był wielokrotnie przebudowywany przez kolejnych właścicieli. W 1655 został częściowo spalony przez wojska szwedzkie, które stacjonowały w nim prawie dwa lata, rujnując znaczną część zabudowań.

090612_Ogrodzieniec159_m

Następnie zamek został częściowo odbudowany przez kolejnego właściciela, by spłonąć znów w 1702 r w pożarze wznieconym przez wojska szwedzkie Karola XII.  Nie podjęto już jego odbudowy i w kolejnych latach niszczał a jego mury służyły właścicielom jako źródło budulca, natomiast zamkowe wyposażenie zostało sprzedane Żydom. Po II wojnie światowej zamek znacjonalizowano, rozpoczęto prace konserwatorskie i został przekazany do zwiedzania.

W 1973 roku na zamek stanowił część pleneru zdjęciowego Janosika a w 2001 roku służył on jako plan filmowy „Zemsty” w reż. Andrzeja Wajdy. Wybudowane na potrzeby filmu dekoracje pozostawiono. W 1984 r Iron Maiden nagrało na zamku wstawkę, która została użyta w ich filmie koncertowym Live After Death.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Ja zwiedzałam tą średniowieczną twierdzę w 2009 roku zahaczając również o Pieskową Skałę i Ojców, o których napiszę pewnie kiedyś w osobnych postach. Polecam gorąco wszystkim romantykom i entuzjastom zamków. Miejsce niesamowite a dla miłośników fotografii mały raj :)

Polecam także spacer po okalającym zamek lesie, mnóstwo tam białych skał i jaskiń, które tworzą niesamowity nastrój. Wapienie te powstały po przekształceniu się w lite skały osadu morskiego ok 150 ml lat temu. Wystarczy trochę wyobraźni i możecie przenieść się w odległe czasy :)  Dla miłośników wspinaczek skałkowych są wyznaczone specjalne trasy, po których można zdobywać szczyty wapiennych ostańców.

090612_Ogrodzieniec158_m

Warto również odwiedzić zamkowe muzeum, gdzie wystawione są m.in. średniowieczne stroje oraz salę tortur, w której znajdują się dawne narzędzia tortur, tj. Krzesło Czarownic czy Żelazna Dziewica (do której w swojej nazwie odwołuje się Iron Maiden), przyprawiające o dreszcz na skórze.

Narzędzie wymyślone ponoć przez Elżbietę Batory, która wg legendy żywiła się krwią, a wymyślona przez nią machina miała za zadanie przede wszystkim wydobyć krew z ofiary.

Narzędzie wymyślone ponoć przez Elżbietę Batory, która wg legendy żywiła się krwią, a wymyślona przez nią machina miała za zadanie przede wszystkim wydobyć krew z ofiary.

Krzesło czarownic, inaczej Krzesło inkwizytorskie, było środkiem bardzo cenionym do łamania woli uparcie milczących kobiet, głównie oskarżonych o uprawianie czarów.

Krzesło czarownic, inaczej Krzesło inkwizytorskie, było środkiem bardzo cenionym do łamania woli uparcie milczących kobiet, głównie oskarżonych o uprawianie czarów.

 

Zdaniem niektórych badaczy zjawisk paranormalnych zamek w Podzamczu jest nawiedzony i krąży o nim kilka legend. Poniżej wybrane z nich.

 Legenda o zamkowej studni:

„Dawno, dawno temu na zamku ogrodzienieckim odbywał służbę wojskową Anzelm z Józefowa. W domu zostawił swoją piękną, młodą żonę. Po dwóch latach służby zwrócił się do Seweryna Bonera, by ten pozwolił mu wrócić do domu. Ten zgodził się chętnie lecz pod warunkiem, że najpierw Anzelm wykopie studnię na zamkowym dziedzińcu. Pełen zapału wojak wziął się do drążenia skały lecz mijały dni, miesiące a w końcu lata a wody w studni nie widać. Tymczasem jego żonę uprowadzono i zrobiono z niej nałożnicę. Po wielu latach Anzelm ujrzał w końcu w studni lustro wody, jednak był już zniedołężniałym starcem. Boner zgodnie z obietnicą zwolnił go z żołnierskiego obowiązku i pozwolił wrócić do domu. Jednak Anzelm był tak wyczerpany, że po wydostaniu się na powierzchnię jego serce nie wytrzymało i zmarł. W tej samej chwili woda w studni zniknęła i już nigdy więcej się nie pokazała. Mówi się że Anzelm zabrał ją ze sobą do grobu.”

Legenda o pięknej Olimpii:

„Stanisław Boner miał śliczną córkę, Olimpię. Niejeden z okolicznych rycerzy chciał ją pojąć za żonę, lecz Olimpia oddała swe serce młodziutkiemu, również zakochanego w niej bez pamięci rycerzowi – Stanisławowi Kmicie. Ojciec sprzeciwiał się ich miłości, ponieważ młody był katolikiem a Boner zażartym zwolennikiem protestantyzmu. W tym czasie wybuchła wojna i młody rycerz wyruszając na nią obiecał ukochanej, że będzie do niej pisał. Niestety wszystkie listy przechwytywał ojciec a młody rycerz nie rozumiejąc co się dzieje po powrocie wysłał do ukochanej giermka z listem, oczekując na odpowiedź na wysokiej i stromej skale. List również trafił w ręce ojca, który odpisał w imieniu Olimpii, że oddaje rękę komu innemu. Chłopak w przypływie rozpaczy rzucił się w przepaść. Olimpia w końcu dowiedziała się o podstępie ojca i tragicznej śmierci ukochanego i wyskoczyła z górnego okna południowej wieży. Od tego czasu nocami na zamku można ujrzeć ją spacerującą w białej sukni.”

Legenda o czarnym psie:

Obecni mieszkańcy potwierdzają, że na zamku nocami pojawia się ogromny czarny pies pobrzękujący długim na trzy metry łańcuchem. Nie tak dawno temu pewien młodzieniec, który nie chciał wierzyć opowieściom starszyzny, postanowił zanocować na zamkowym dziedzińcu. Jak później ze skruchą wyznał, w środku nocy najpierw usłyszał pobrzękiwania łańcucha a następnie usłyszał za plecami powarkiwanie. Kiedy się odwrócił niczego nie zobaczył, jednak dźwięk nie ustawał.  Wystraszony biegł przed siebie co sił w nogach czując na karku trupio lodowaty oddech, aż dotarł do stawu. Kiedy wskoczył do wody przed nim ukazała się ogromny psi łeb. Na szczęście letnie noce nie są długie. W dali zapiał kur a czarny pies wyskoczył z wody i pognał do zamku.

Korzenie tej legendy sięgają XVII wieku, kiedy Mikołaj Firlej sprzedał zamek Stanisławowi Warszyckiemu, który w czasie Potopu Szwedzkiego stał u boku Jana Kazimierza i bronił między innymi Częstochowy. Co więcej był też świetnym gospodarzem, który dbał o rozwój rzemiosła i rękodzieła na swych ziemiach.
Jednak pojawiają się również opowieści o jego okrucieństwie. Uwielbiał ponoć tortury i folgował sobie w ich stosowaniu pod błahymi nawet pretekstami, szczególnie okrutny miał być wobec swych kolejnych żon, z których jedną chłostał na oczach poddanych, drugą miał zamurować żywcem i

wysadzić tą część zamku. Według opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie Warszycki jeszcze za życia został porwany przez diabła do piekła, aby po wieczność cierpiał za swoje okrucieństwo. Przemieniony w czarnego psa, ogromnym łańcuchem na szyi snuje się nocami po ogrodzienieckim zamku i żałośnie skowyczy, żałując swoich postępków.”

 090612_Ogrodzieniec162_m

Ludzie słyszą i widzą różne rzeczy, niekoniecznie prawdziwe, bynajmniej ja będąc na Zamku Ogrodzienieckim nie widziałam żadnych zjaw, ale fakt faktem byłam tam za dnia ;) Choć korci mnie by wyruszyć do jakiegoś zamku owianego legendami nocą i przekonać się na własnej skórze o ich prawdziwości. Bo choć to nie prawda, magia kryje się za tymi opowieściami i życie jest jakieś ciekawsze, wielowymiarowe… dosłownie ;)

Zamek możecie zwiedzać od kwietnia do listopada w zależności od pogody między 9:00 a 18:00-20:00. Wstęp obejmujący zamek, muzeum i salę tortur wynosi 9zł (ulgowy 7zł).

Więcej informacji znajdziecie na stronie zamku http://www.zamek-ogrodzieniec.pl

Reklamy