Na Końcu Świata, czyli Horton Plains

Pobudka o 4 rano. Dziś jedziemy do Horton Plains i na plantacje herbat. Zapowiada się piękny dzień. Wynajętym przez naszą grupkę busem wyruszamy spod hotelu zatrzymując się kilka razy bo Paweł chcę zrobić zdjęcie ;) Reszta śpi. Z Sabriną wąchamy miętowy olejek  i  smarujemy sobie nim nozdrza. Pomaga na brawurową jazdę górskimi serpentynami i jest naprawdę przyjemny. Sabrina opowiada, że ma różne olejki na różne dolegliwości i w Chinach taka praktyka smarowania olejkami nozdrzy jest bardzo rozpowszechniona. Coś w tym jest bo sama smaruję maścią eukaliptusową przywiezioną z Wietnamu nozdrza kiedy mam katar i daje mi to niesamowitą ulgę.

Park przywitał nas mgłą i budzącym się ze snu słońcem co dawało fenomenalny efekt! Na polanach obok głównej ścieżki biegały sambary (jelenie indyjskie) a przy słupie ospale poruszał głową wielki łoś, nie robiąc sobie nic z naszej obecności.

DSC_2647 kopia

DSC_2653 kopia

DSC_2659 kopia

DSC_2649 kopia

BezNazwy_Panorama3 kopia

Spacerując wśród bujnej roślinności w centrum parku, podążając ku Końcowi Świata szukaliśmy w chaszczach jakiś dzikich zwierząt i zobaczyliśmy!… Dwa dziabiące w ziemi dzikie koguty ;) Ale nie szkodzi, bo kiedy doszliśmy do celu naszej pieszej wędrówki widoki zapierały dech w piersiach. Koniec Świata, przepaść o wysokości ok 1tys m., miejsce gdzie spędziliśmy dość długą chwilę wpatrując się w otchłań przysłoniętą chmurami pod naszymi stopami. Żadnych barierek, wspaniałe miejsce. Szczególnie polecane dla samobójców… Żart :D. Ale tak na serio, ponoć często się tam zdarzają, także skoki zakochanych par. Można rzec, że bardzo romantyczne.

Horton Plains leży na płaskowyżu o wysokości ok 2,2 tys. m i mieszka w nim na wolności wiele gatunków zwierzaków, które skutecznie chowają się przed ludźmi i wyjadają resztki przez nich pozostawione, także na teren nie wolno wnosić nic. Żadnych butelek, żadnych opakowań. I bardzo dobrze!

BezNazwy_Panorama1 kopia

BezNazwy_Panorama2 kopia

DSC_2660 kopia

DSC_2675 kopia

DSC_2682 kopia

DSC_2689 kopia

DSC_2693 kopia

DSC_2701 kopia

DSC_2718 kopia

DSC_2798 kopia

DSC_2802 kopia

DSC_2804 kopia

DSC_2805 kopia

DSC_2888 kopia

DSC_2870 kopia

DSC_2818 kopia

DSC_2866 kopia

 

 

Żeby dotrzeć na Koniec Świata trzeba pokonać 9km trasę, mijając po drodze Mały Koniec Świata, który również wygląda imponująco. Chmury szybko wznoszą się ku górze, więc żeby coś zobaczyć trzeba szybko wstać i maszerować, tak aby przed ok. 9 być na miejscu. Jedną z atrakcji trasy jest wodospad Baker’s Falls, w którym Paweł postanowił się wykąpać ku zdziwieniu zwiedzających obcokrajowców i nas.

Taki spacer po parku zajmuje ok 4h, także śmiało można zaplanować na ten dzień jeszcze jakieś inne atrakcje. My zaplanowaliśmy odwiedzenie plantacji herbaty, ale o tym w kolejnym poście.

DSC_2840 kopia

DSC_2859 kopia

DSC_2849 kopia

 

Reklamy