Dywany pól herbacianych w Nuwara Eliya

Nuwara Eliya to piękna miejscowość położona wśród pól herbaty. Została założona przez brytyjskiego odkrywcę Samuela Bakera dla Brytyjczyków podczas epoki kolonialnej. Dla urzędników i plantatorów stała się swoistym sanktuarium. Miasto wyróżnia się spośród innych na Sri Lance choćby zabudowaniami. Mnóstwo pięknych domków w kolonialnym stylu i pasących się na polach koni.

DSC_3053

Wokół na wzgórzach rozpościerają się zielone herbaciane dywany. Po prostu cudnie! W Nuwarze temperatura jest niższa niż w pozostałej części kraju także trzeba się zaopatrzyć w długie rękawy. Na miejscu, w centrum są sklepiki z ubraniami i można kupić nawet czapki. Z Ewą kupiłyśmy sobie dość dobre jakościowo koszulki z długim rękawem za ok 6 zł.

DSC_2955 kopia

 

DSC_2958 kopia

DSC_2960 kopia

 

Przed epoką herbaty, która trwa do dziś na Cejlonie uprawiano kawę, która została prawie w całości zniszczona przez zarazę.

Krzaczki herbaciane rosną na spadzistym terenie. Im wyżej położone tym herbata jest lepszej jakości. Przycinane są do ok 1m wysokości i sadzone są w rzędach. Gdyby nie były przycinane mogłyby osiągnąć wysokość nawet 10m.

Codziennie rano na pola herbaciane wychodzą zbieraczki, głównie Tamilki, które w ciągu dnia pracy potrafią uzbierać nawet 20kg. Zrywane obiema dłońmi listki wrzucają za siebie do koszy/worków zawieszonych na plecach. Praca wygląda na dość przyjemną a w rzeczywistości jest to jedna z najgorszych prac i najmniej płatnych na Sri Lance. Takie ręczne zrywanie liści pozwala na zachowanie żywotności i jakości krzaczków przez długie lata. Nad pracą kobiet bardzo często czuwają nadzorcy.

Panie zbierające herbatę chętnie pozują do zdjęć, jednak oczekują w zamian pieniędzy lub długopisów. To proceder popularny w całej Azji. Następnym razem jak mi będą robili zdjęcie w Azji też poproszę o dolary, hehe

DSC_2953 kopia

DSC_2934 kopia

DSC_2971 kopia

DSC_3006 kopia

DSC_3011 kopia

DSC_3012 kopia

DSC_3009 kopia

Zebrane liście trafiają do fabryk, gdzie pierwszym etapem, któremu są poddawane jest ich suszenie. Proces ten odbywa się w długich metalowych rynnach. Po przejściu kolejnych etapów, jakim jest np. proces rolowania liści, który odbywa się w specjalnej przeznaczonej do tego maszynie, spakowana już herbata trafia na aukcje, na eksport i do sklepów.

My odwiedziliśmy dwie plantacje. Pierwszą z nich była Mackwoods – dość spora z własną herbaciarnią i sklepikiem gdzie można zaopatrzyć się w różnorodne herbatki. Generalnie cenią sobie bardzo swoje herbaty na plantacjach (np. 7600RS za 40g białej herbaty!). Bardziej opłaca się ich zakup w sklepie.

DSC_2906 kopia

DSC_2920 kopia

DSC_2928 kopia

Drugą była Blue Field. Mniejsza i tańsza (3600RS za 100gr białej herbaty).

DSC_2963

DSC_2972 kopia

DSC_2968 kopia

DSC_2977 kopia

DSC_2995 kopia

Po bardzo męczącym i aktywnym dniu wygłodniali trafiliśmy na miejscową knajpkę i zamówiliśmy coś na ząb. Ja wzięłam danie wegetariańskie a nasza biedna Chinka męczyła się z mięsem. Było strasznie twarde i żylaste ale uparła się, że je zje bo umiera z głodu. Nie mogliśmy się przestać śmiać jak widzieliśmy jej zaciętą walkę z próbą ugryzienia i przeżucia kawałka ;)

DSC_3021 kopia

Jedzenie reszty z nas też nie było tego dnia zbyt dobre, ale za to po wyjściu kupiliśmy sobie wade – takie pikantne oponki, które ugasiły nasze pragnienie zjedzenia czegoś pycha ;)

Dzień zakończył się wielką ulewą, która spadła na nas z nieba. Trochę przemoczeni dorwaliśmy tuk tuka i pomknęliśmy do naszego hotelu by spędzić luźny wieczór przy lankijskim piwku.

 

Advertisements