Jak przetrwać Hot Pot w Chengdu

Do Chengdu przyjechaliśmy pociągiem we wczesnych godzinach porannych. Jechaliśmy hard sleeperami, więc podróż była tym razem dość komfortowa. Nie obyło się także bez nowych znajomości. Poznaliśmy Mary, Chinkę, która słów wielu po angielsku nie znała jednak nie przeszkadzało to w prowadzeniu dyskusji na różne tematy – trochę angielskiego, trochę chińskiego, trochę na migi i człowiek się jakoś dogada.

Na stacji od razu kupiliśmy bilety na hard sleepery do Guilin. Wtedy kosztowały 337Y/szt, obecnie z tego co się orientowałam ceny niewiele się zmieniły. Aktualną cenę możecie sprawdzić choćby na China Highlights.

0886_Chengdu

Dworzec w Chengdu … kolejki i krzaczki ;)

0889_Chengdu

Karteczka, którą pokazywałam w okienku przy zakupie biletu – wyborze siedzeń w pociągu.

0888_Chengdu

Trochę planowania jeszcze w Polsce – wydruki tras pociągów, bardzo przydatne na miejscu.

Już w Xian wybraliśmy dorm, w którym się zatrzymamy i wstępnie telefonicznie zarezerwowałam w nim łóżka. Dragon Town Guesthouse okazał się naprawdę fajny i tani, także polecam. Tutaj możecie zobaczyć jak wyglądał.

Małe pranie, drugie śniadanie (zupki zalewajki za 3Y) i na miasto – do Parku Ludowego i pod 30m Pomnik Mao!

0932_Chengdu

Mao Zedong, dyktator komunistycznych Chin, wciąż poważany w kraju, zwłaszcza przez starszych mieszkańców.

0930_Chengdu

Muzeum Nauki i pomnik Mao.

0926_Chengdu

Plac po drugiej stronie ulicy Muzeum Nauki

Park Ludowy pęka w szwach. Przesiadują tam i odbywają koncerty amatorskie orkiestry i śpiewacy. Inni słuchają albo tańczą w takt muzyki. Obok przesiadują starsi panowie i do godzin wieczornych grają w chińskie szachy. Dzieciaki puszczają latawce. Kolejni odwiedzający rysują pędzlami po ziemi. Park żyje i nie przypomina naszych parków, gdzie chodzimy, żeby zaznać chwili ciszy i spokoju.

0917_Chengdu_Peoples_Park

0916_Chengdu_Peoples_Park

0915_Chengdu_Peoples_Park

0909_Chengdu_Peoples_Park

Miasto ogólnie nowoczesne, mnóstwo ludzi, co nie jest w Chinach akurat anomalią. Samochody nawet na zielonym świetle dla pieszych i pasach wymuszają pierwszeństwo, stąd na każdym skrzyżowaniu są policjanci, którzy panują w miarę możliwości nad tą dżunglą! Mnóstwo też porządkowych chadzających z szufelkami i zbierających śmieci z chodników i ulic. Miasto na pokaz, zadbane :)

0919_Chengdu

0934_Chengdu

0937_Chengdu

0939_Chengdu

0953_Chengdu

0950_Chengdu

0941_Chengdu

Zwiedzając natknęliśmy się na salon masażu w chińskim stylu, czyli łóżka w jednym z pokoi w domu i pani masażystka do kompletu. Obok pranie i wałęsający się domownicy :)  Żal było nie skorzystać. Za 10Y masaż całego ciała, nawet uszu i palców!, a odprężenie po nim, bezcenne :)

0902_Chengdu

Niestety mój towarzysz ubóstwiał ponad wszystko McDonaldy i KFC, dlatego na obiad wybraliśmy się do KFC właśnie, choć w takich lokalach dania też są podporządkowane pod regionalne smaki.  Plusem jest to, że widać na tablicy co się zamawia, więc nie trzeba jeść w ciemno. Ogólnie jestem przeciwniczką jadania w tego typu knajpkach, zwłaszcza na wyjeździe, kiedy moje kubki smakowe wręcz domagają się nowych doznań! Nie byłam jednak poszkodowana… wieczorem, wybraliśmy się na tzw. Hot Pot…

Siada się przy stole, w którym jest wielka dziura. W tą dziurę kelner wkłada wielką misę z wrzącym wywarem, w którym zamacza się i gotuje na co tylko ma się ochotę z dostępnych w restauracji składników. Wszystkie składniki są ponabijane na patyczki, a dostępne są np. patyczki z: tofu, krewetkami i innymi owocami morza, warzywami, mięsem oraz przeróżnymi częściami zwierzęcymi, także takimi, których my w Polsce nie jadamy :). Można też wrzucać składniki luzem i potem je łowić pałeczkami. Takie founde z jednym wyjątkiem… wywar jest przeraźliwie ostry,  ale tak ostry, że jego kroplę zapiłam szklanką piwa i nic to nie dało. W Syczuanie kochają papryczkę chili i tzw. pieprz syczuański uzyskiwany z  zewnętrznej łupiny jagody żółtodrzewu pieprzowego, a wywar jest czerwony z ich nadmiaru. Sam zapach rosołu wręcz paraliżował nozdrza. My dzielnie wrzuciliśmy do michy całe nasze zamówienie i nie mogliśmy tego zjeść. Nie mogę zrozumieć, jak Chińczycy dają radę jeść tak ostre potrawy. U nas ostre potrawy nie dorównują tej nawet w 50%!

Naszym ratunkiem okazała się mniejsza miska wewnątrz tej dużej, wypełniona wywarem ale już łagodnym. Pływały w nim m.in. rybia głowa, płetwy, różne zielska i grzybki. Całe zamówienie przerzuciliśmy do niej i tym sposobem dało się je zjeść.

0956_Chengdu_hot_pot

0957_Chengdu_hot_pot

Następnym razem poprosiliśmy o łagodny wywar już na wejściu i to jest chyba opcja dla ludzi o wrażliwych kubkach smakowych najlepsza, chyba, że ktoś lubi takie wyzwania! :)

1177_Chengdu_hot_pot

Sama koncepcja Hot Potu powstała, kiedy ok 400 lat temu mongolski żołnierz stwierdził, że jego hełm doskonale nada się na garnek. Postawił go na ogniu, wlał wodę i zaczął w nim gotować warzywa i mięso.

Jest to super sposób na wspólne spędzanie czasu, dość popularne w Chinach. Kwintesencja chińskiego jedzenia – wolno, smacznie i w małych porcjach. Szkoda, że w mojej okolicy nie ma takich knajpek.

1179_Chengdu_hot_pot

Advertisements