Owoce Azji cz.3

JACKFRUIT/CHLEBOWIEC. Nie kosztowałam go na surowo, więc ciężko stwierdzić jak smakuje bez dodatków. Jadłam go na Sri Lance jako danie i był mocno przyprawiony chili i innymi aromatycznymi dodatkami. Nie powiem, smakował mi i był bardzo syty. Nadal jednak pozostaje na mojej liście do skosztowania.

Owoc jest bardzo duży, osiąga rozmiar do 90 cl i wagę do 30 kg! Wewnątrz grubej pokrytej wypustami zielonej skóry kryją się dzwonki miękkiego miąższu. Pestki, po ugotowaniu są ponoć również jadalne.

SAM_2696_m

Wietnam_HoChiMinh1541_m

KAKI/PERSYMONA wygląda jak pomidor i osoby nielubiące pomidorów mogą go pominąć na azjatyckim straganie. Byłaby to wielka szkoda, ponieważ jest to jeden z najstarszych chińskich owoców smakiem przypominający nie pomidora a morelę. Jest dość mięsisty i ma połyskująca skórkę. Dojrzały jest ciemno czerwony. Nie powinno się kupować owocu bez zielonych listków u góry. Owoc jest bogaty w witaminy A i C, błonnik oraz przeciwutleniacze. Wykorzystuje się go nawet przy leczeniu białaczki oraz dla zbicia złego cholesterolu.

2 Plaquemines (Diospyros kaki)

Zdjęcie z urodelka.pl

 

KARAMBOLA to owoc kojarzony z drinkami, bo owszem z racji swojego gwieździstego wyglądu dodawany jest często jako ozdoby do drinków i różnych dań, nie tylko w Azji. Pięknie pachnie i smakuje też dobrze, trochę kwaskowaty. Je się go w całości, ze skórką.

Carambola

Zdjęcie z kuchnia.wp.pl

NASIONA LOTOSU. Lotos już pod postacią suszoną często widziałam w wiankach na Wszystkich Świętych, ale nigdy nie miałam okazji spróbować jego ‘orzechów’, czy nasion, aż do przyjazdu do Phnom Penh, stolicy Kambodży.  Nasiona są lekko słodkawe w smaku i przypominają słonecznik. Wystarczy je wydłubać z główki, obrać z zielonej skórki i cieszyć się smakiem. Nasiona zawierają bardzo dużo białka, magnezu, potasu, są lekkostrawne i używane w Azji jako dodatek do zup i deserów. Można je także kupić suszone ale takich jeszcze nie kosztowałam.

SAM_2659_m

POMELO pierwszy raz też kosztowałam chyba w Kambodży. Ja bym określiła je jako większy i smaczniejszy brat bliźniak zielonego grapefruita, bo wygląda bardzo podobnie ale jego miąższ nie jest gorzki tylko słodziutki i bardziej zbity. Przy wyborze trzeba porównać wagę owoców i wybrać te cięższe sztuki, ponieważ zawierają więcej soku. W Azji sprzedają je już w ¾ obrane, także nie potrzebne są żadne narzędzia, można kupić i od razu jeść. Ponoć bardzo dobre w diecie odchudzającej :)

Cambodia_PhnomPenh1869_m

BANANY. Na azjatyckich targach królują małe banany, dużo słodsze od tych, które mamy u siebie na co dzień w sklepach. Często spotykałam przyulicznych sprzedawców, którzy zarabiali na życie piekąc banany na grillu albo w cieście (w oleju), sprzedając przechodniom. Pyyyszneeee…. Banany mają dużo potasu, który odpowiada za dostarczanie tlenu do mózgu a w podróży są nieocenionym źródłem energii. Na każdy przejazd pomiędzy azjatyckimi destynacjami prawie zawsze zaopatruję się w banany.

This slideshow requires JavaScript.

PS. Nie wiem jak Wy, ale ja narobiłam sobie takiego smaka, że na deser w ciągu najbliższych dni na pewno zrobię pieczone banany! :)

NELLI / AMLA to owoce przypominające nasz agrest, również kwaskowate. Można spotkać się z ich nazwą indyjski agrest. Owoce te są powszechnie uprawiane w Azji, rosną szybko, są odporne na warunki atmosferyczne i nie wymagają większej troski. Świeży owoc ma bardzo dużo witaminy C oraz przeciwutleniaczy. Surowy ma w sobie bardzo dużo taniny, która ma właściwości ściągające. Używa się ich przy stanach zapalnych skóry i błon śluzowych. Owoc lekarstwo – powszechnie stosowany w medycynie ajurwedycznej. Z nelli spotkałam się dopiero na Sri Lance, zaciekawiona kupiłam kilka kuleczek na skosztowanie i były niesamowicie kwaśne, ale skoro są takie zdrowe to warto się trochę pokrzywić :)

DSC_2141_m

LANGSAT to owoc, o którym mało kto słyszał. Jego słodki smak był jedną z pierwszych nowości, jakich doznałyśmy z Olką w Tajlandii. Rośnie w kiściach jak winogron a jego smak przypomina słodkiego grapefruita i lychee (liczi). Kuleczki są wielkości ok 3cm a miąższ okryty jest twardą żółtą łupinką. Pestek nie jemy – są gorzkie.

Tajlandia_Bangkok185_m

 

TRZCINA CUKROWA owocem nie jest, ale na azjatyckich ulicach często można spotkać panów z maszynkami do wyciskania z nich soku. Jest bardzo słodki i smaczny. Pijemy w kubeczkach na miejscu albo dostajemy sok w woreczku na wynos i rurkę.

Można też kupić schłodzoną trzcinę obraną i pocięta w kawałeczki tak jak my zrobiłyśmy to w Siem Reap w Kambodży. Ja osobiście zdecydowanie wolę tą wersję!

SAM_3218_m

Poniżej filmik pokazujący proces wyciskania soku z trzciny cukrowej w Vasco w Indiach.

 

Jest mi niezmiernie miło, że spodobał się Wam mój owocowy cykl podróżniczy. Z następnych podróży przywiozę więcej owocowych doświadczeń i oczywiście nie zapomnę się podzielić z Wami.

Advertisements