Bajkowe okolice Yangshuo

Słońce ogrzewa nasze twarze, endorfiny w nas buzują a my szalejmy na tandemie (rower dwuosobowy) po okolicznych wioskach! Jest cudnie! Super! Po prostu bajkowo! :) (Wypożyczenie takiego sprzętu na cały dzień to wówczas był wydatek ok 15Y.) PS. Jak się już zdecydujecie na taką formę zwiedzania, i pedałujecie z przodu tandemu, zaglądajcie co chwilę do tyłu, bo ten z tyłu niekoniecznie musi przybierać nogami i cała robota spada na Was ;)

Czyste, nieskażone i wolne od tłumu ludzi zielone tereny! Jedyny objaw turystyki to bamboo spływy i stare chińskie babeczki sprzedające owoce, kartki i sikawki na wodę :) Poza tym to dziewicze tereny nad rzeką i tubylcy uprawiający swoje grządki i pola, krowy pasące się na łące, sady mandarynkowe, sady pomelo, piękne góry, cisza i spokój… żyć nie umierać :)

Już na początku wyprawy decydujemy, że zostajemy tutaj na kolejną noc, a przyjechaliśmy z Guilin tylko z małym plecakiem, praktycznie bez ubrań.

1503_okolice_Yangshuo kopia 1502_okolice_Yangshuo kopia 1521_okolice_Yangshuo kopia 1557_okolice_Yangshuo kopia 1560_okolice_Yangshuo kopia

Jedziemy wśród pól i łąk mijając chińskie nagrobki poupychane na wzgórzach a tu nagle kończy nam się droga i trzeba się przeprawić na drugą stronę przez rzekę (ok.4m). Lokalni bamboomeni zwietrzają biznes i oferują przeprawę tratwą za 20Y. Jedyne co muszą zrobić to raz odepchnąć się od brzegu i już są po drugiej stronie a liczą sobie jak za bilet na autobus międzymiastowy. My oferujemy 5Y, nie zgadzają się i nie chcą się targować (dziwne!) więc niech sobie dalej siedzą i bąki zbijają na brzegu, a mogli przecież zarobić (na piwo). Wracamy ulicą i machamy im po drugiej stronie :)

1584_okolice_Yangshuo kopia

Lokalni bamboomeni, którym nie chciało się ruszyć za 5Y z miejsca

1585_okolice_Yangshuo kopia

Ci sami bamboomeni po drugiej stronie rzeki :)

Docieramy do małej przystani łódek bambusowych i przeżywamy prawdziwe oblężenie. Jesteśmy jedynymi białymi w okolicy i Chińczycy nacierają z każdej strony.. ‘looka, looka’, ‘bamboooo’!! A my na to ‚NO Bamboo’ (doświadczeni przygodą na Rzece Li jesteśmy przewrażliwieni na słowo bamboo i jego pochodne)! Wszystkie babcie chodzą za nami i robią kółeczko wokół nie chcąc przepuścić dalej i nie reagują w ogóle na słowo ‘nie’. Uparcie wciskają a to kwiatuszki, a to owocki, ozdóbki, wodne sikawki i inne nieprzydatne rzeczy.  Istny Mordor wśród pięknych zielonych dolin i gór na mapie Śródziemia. Całe szczęście to tylko mały skrawek zepsuty przez biznes turystyczny a reszta pozostaje nadal bajką i bajką w naszych wspomnieniach będzie na zawsze…

1513_okolice_Yangshuo kopia 1525_okolice_Yangshuo kopia

1510_okolice_Yangshuo kopia 1529_okolice_Yangshuo kopia

Kierujemy się już w stronę Yangshuo  i po drodze zauważamy ogromnego motyla na skale. Okazuje się, że jest to jaskinia motyli (‘Butterfly Cave”) i można ja zwiedzić. Jaskinia malutka a wewnątrz niektóre skały przypominają motyle. Część skał jest podświetlonych co daje dodatkowy efekt wizualny.

W pewnym momencie trzeba przejść do drugiej jaskini przez zawieszony na sporej wysokości wiszący most. Przyznam, że kolana trzęsły mi się troszeczkę :) Na terenie obiektu znajdują się ogrody z tysiącami przepięknych i różnej wielkości motyli. Trafiamy również na przedstawienie Romeo i Julia w wykonaniu 2 bardzo ładnych Chinek. Wg mnie bardziej był to spektakl przeistoczenia poczwarki w motyla, a nie Romeo i Julia, ale oglądało się miło :)

1596_Yangshuo_Butterfly_Cave kopia 1599_Yangshuo_Butterfly_Cave kopia 1601_Yangshuo_Butterfly_Cave kopia 1608_Yangshuo_Butterfly_Cave kopia 1615_Yangshuo_Butterfly_Cave kopia

Do Yangshuo wracamy już po zachodzie słońca, zwracamy rowery i ruszamy w miasto. Kupujemy kilka pamiątek i wracamy do hostelu późną nocą.

Reklamy