Polowanie na wieloryby

Dziś emocjonujący dzień! Z Ewką, Rafałem i Kariną wybieramy się na polowanie na wieloryby! Polowanie z aparatami oczywiście!

Wczesnym porankiem udajemy się rikszą do portu i tam wsiadamy na łódź. Na wstępnie zostajemy poczęstowani filiżanką herbaty z mlekiem i tabletką na chorobę morską, za drugi prezent dziękujemy. Potem dostajemy jeszcze butelkę wody, ciastko, kawałek arbuza oraz zestaw przekąskowy (jajko, plasterek ananasa, kanapkę z dżemem i banana).

Wszyscy ubrani w kamizelki ratunkowe wyruszamy ku przygodzie.

Widoki przecudowne!

DSC_4484 kopia

DSC_4494 kopia

DSC_4455 kopia

DSC_4337 kopia

Emocje wymieszane ze strachem (bynajmniej w moim przypadku), bo fale tego dnia są dość duże a nasz kapitan, żeby dotrzeć do wypatrzonego daleko wieloryba płynie do nich bokiem, a one niebezpiecznie przechylają statek ku wodzie. Przyznaję, że mam małego pietra ;) Dodatkowo zerwał mi się pasek przy kamizelce ratunkowej, a ja myślę tylko o tym, żeby aparat nie wpadł do wody bo stracę zdjęcia! Miejscówkę mamy bardzo dobrą bo na dziobie u góry. Zdecydowanie lepsza niż na dole, bo tam pasażerowie co chwilę mają słony prysznic. Kołysze tak bardzo, że żołądki kilku osób nie wytrzymują, a potem to już jak wiecie idzie falami ;) Nasz czwórka dzielnie wytrzymuje do końca rejsu, który trwa 4h.

W końcu nadchodzi ten moment, ten na który czekamy….na horyzoncie wyłania się ogromy stwór! Piękny, szlachetny i przerażający zarazem… płetwal błękitny! Na stateczku emocje sięgają zenitu! Bliskość takiego olbrzyma i świadomość, że jest się tak malutkim i nie ma się żadnych szans powoduje dreszcz na skórze.

W sumie udaje nam się zobaczyć 7 wielorybów, same płetwale błękitne.

To największe żyjące zwierzę jakie widziała Ziemia. Może osiągnąć długość 33 metrów i wagę 190 ton.

DSC_4441 kopia

DSC_4428 kopia

DSC_4424 kopia

DSC_4400 kopia

DSC_4398 kopia

Po emocjonującym rejsie wracamy do pokoju i oddajemy się lenistwu na plaży, wychodzimy też na małe zakupy. Z Ewką kupujemy duże chusty w kolorowe wzory.

Z pracownikami hotelu próbujemy swoich szans w grze carom – popularna tutaj gra łącząca bilard i cymbergaja. Panowie są już takimi specjalistami, że nam nowicjuszkom jest bardzo trudno zdobyć punkt, nie mniej jednak bardzo fajna gra :)

DSC_4506 kopia

DSC_4510 kopia

Paweł, którego zostawiliśmy w Nuwara Eliya również przyjechał do Mirissy. Idziemy wszyscy razem na krótki spacer po wybrzeżu, na którym Paweł dzieli się z nami swoimi przygodami  z kilku ostatnich dni. Odwiedzamy też schronisko dla żółwi morskich.

Na koniec dnia pyszna kolacja na plaży, tym razem pieczony świeży tuńczyk z sałatką i frytkami. Mniami :) Ja jak zazwyczaj ryb nie lubię, tak tutaj nauczyłam się jeść owoce morza i nawet je bardzo polubiłam.

DSC_4542 kopia

DSC_4540 kopia

DSC_4544 kopia

DSC_4686 kopia

DSC_4689 kopia

DSC_4685 kopia

DSC_4673 kopia

Reklamy