SHANGHAI: Pudong, Oceanarium, Figury woskowe, Stare Miasto

Jak co dzień w Shanghai’u w porze śniadaniowej odwiedzamy zaprzyjaźniony fast food – już nas dobrze znają i witają z uśmiechem. Wybieramy dumplingi z zieleniną i tofu – rewelacja! (0,87Y/szt).

Z pełnymi brzuchami jedziemy do szarej strefy miasta – na targ z podróbkami. W planie był zakup telefonu komórkowego. Niestety plan upadł

z powodu niemożliwości porozumienia się co do parametrów technicznych i jego funkcjonowania w UE.

Jeśli chodzi zaś o zegarek Gucci, którego nie kupiłam z przekory dnia poprzedniego, tutaj kupiłam za 80Y!  Dodam, że po powrocie do Polski dwóch zegarmistrzów potwierdziło jego autentyczność na podstawie mechanizmu w środku. Albo oni się nie znają i Chińczycy robią fenomenalne kopie, albo to był faktycznie autentyk ;) Tutaj także swoją bazę mają nielegalni sprzedawcy jedzenia z grillami na rowerach itp. Chowają się gdzie się da, przed odwiedzającą targ policją co tworzy dość zabawny widok.

Z podróbkowego królestwa wybieramy się na drugą stronę Shanghai’u – na Pudong, by tam wjechać na wysoką na 468m wieżę TV – Oriental Pearl Tower (100Y/os) i podziwiać miasto z góry. Widoki fantastyczne, polecam.
Na terenie obiektu odbywała się akurat wystawa figur woskowych – Chiny w różnych okresach czasu, kultura, polityka itd., co było bardzo miłym dodatkiem do ceny biletu.

Wieczorny powrót do hostelu spędzamy w taksówce (metro już zamknięte) razem ze starszym panem z Niemiec, który przyjechał na kontrolę oddziału firmy w Chinach. Taksówkarz chciał nas oszukać i kazał przy naszym wyjściu zapłacić całą kwotę wyświetloną na liczniku. Myślał, że nie widzieliśmy jak nasz współtowarzysz, który wyszedł wcześniej zapłacił już swoją połowę.

W naszym dormie zastajemy nowych lokatorów –  chińska para, która przyjechała do Shanghaju z okazji Narodowego Święta Chin. Kolejnego dnia rano przeprowadzili się do innego hostelu ponieważ dziewczynie nie odpowiadały panujące w tym warunki a uwierzcie, nie było źle :)

Kolejnego dnia znów odwiedzamy Pudong, tym razem Oceanarium. Jak to w Chinach każdego dnia jakaś przygoda musi być – w metro blokują się nasze karty wielokrotnego przejazdu. Zgłaszamy problem do centrum serwisowego i tam problem się zagłębia. Żadna z 5 dziewczyn nie potrafi mówić w żadnym obcym języku, nie wiedzą co mają robić i odsyłają nas na inną stację. Po czasie zrobiło się dość nie miło, ponieważ wątpliwe kompetencje pracowników i niemoc rozwiązania problemu wywołało burze nerwów. Ostatecznie kupujemy kolejny bilet i jedziemy na inną stację aby odblokować nasze karty. Z końcem pobytu w tym kraju coraz bardziej daje nam w kość bezmyślność Chińczyków.

W Oceanarium tłumy ludzi, przepychające się i krzyczące Chinki, harmider i hałas, ale rybki cudne i myślę, że warto było.

Wygłodnieli, kupujemy w oceanarium coś do jedzenia – Russian Chicken + jakaś woda po rybach w misce z pływającym zielem… feee… Kupiliśmy sobie też lody kręcone – nie dość, że nie dobre to jeden wpada do miski z jedzeniem!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Stare Miasto Shanghai’u jest dość urokliwe, jak ktoś lubi slumsy. Niezbyt czyste, zaniedbanie, walące się budynki… Nam się podobało, może dlatego, że lubimy zwiedzać ruiny?

 

 

W przedostatni dzień naszego pobytu w mieście wybieramy się do dzielnicy francuskiej a tam same markowe sklepy i wystawy nowoczesnych osiedli mieszkaniowych.

Jednym z moim małych marzeń było odwiedzenie Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds i spełniłam je właśnie w Shanghai’u. Gwiazdami ‘goszczącymi’ były m.in. J. Depp, M. Monroe, Elvis, książę William, D. Beckham, B.Pitt z A. Jolie, Putin, Clinton, M. Jordan i wiele innych osobistości chińskiej sceny muzycznej
i filmowej.


Na stacji metra chcemy zwrócić nasze karty wielokrotnego użytku i znów problem. Można je zwrócić, ale na innej stacji a do tego trzeba kupić bilety tam i powrót. Ostatecznie zostawiamy sobie karty jako pamiątki z Chin.

Po powrocie do hostelu rozpoczynamy wielkie pakowanie plecaków przygotowując je w podróż powrotną do kraju.  Kolejnego dnia o 11:40 wylatujemy już do Polski.

Podsumowując… Pobyt w Chinach to było genialne przeżycie! :)