PEKIN: Świątynia Nieba i Wielki Mur

W pierwszych dniach jak już wspomniałam moje kubki smakowe były strasznie wybredne i nie jadłam prawie nic. Same obrzydlistwa w tych Chinach jedzą. Jak można jeść słodką bułkę nadziewaną mięsem? Już się cieszyłam, że się najem t ą bułą,a  tu znów ‚zonk’.

Ponuro, deszcz, nie ładnie… ale zaplanowaną wizytę w jednym z najpiękniejszych parków w Pekinie – w Świątyni Nieba (35Y/os) trzeba zrealizować! Zbudowana w 1420 roku, także ma już sporą wartość historyczną. Była miejscem gdzie cesarzowie składali ofiary, modląc się do Nieba o obfite plony rolnicze.

Cicho i spokojnie…Idealne miejsce do odpoczynku, dlatego park odwiedza codziennie bardzo dużo osób. Siedzą, rozmawiają, grają w karty, w ‚zośkę’, tańczą, śpiewają… Tylko ta pogoda… no cóż, nie można mieć wszystkiego.

0316_Pekin_Temple_Of_Heaven

0330_Pekin_Temple_Of_Heaven

0297_Pekin_Temple_Of_Heaven

0302_Pekin_Temple_Of_Heaven

0305_Pekin_Temple_Of_Heaven

0304_Pekin_Temple_Of_Heaven

0347_Pekin_Temple_Of_Heaven

0340_Pekin_Temple_Of_Heaven

Brzuch wydawał już basowe dźwięki, kiedy to na drodze pojawiło się KFC (zestaw 25Y)! No i w końcu ‘coś normalnego’ do jedzenia :) Choć ich zestawy różnią się znacznie od tego co serwują u nas w KFC czy McDonaldzie. Np. w McDonaldzie pokochałam ciepłe i kremowe ciasteczka z żółtek, rewelacja!

Chiny to jak wiadomo kolebka nie tylko azjatyckiej, ale i ogólnej kultury, ale i kraj, w którym podrobić da się wszystko, od długopisu po samochód. Takim miejscem w Pekinie jest np. pearl market lub silk market, gdzie można kupić np. ‘oryginalne’ (jak przekonują sprzedawcy) :) art. elektroniczne, torebki, ubrania czy buty prestiżowych marek na świecie. Kiedy oglądałam zegarki ‘firmowe’, pani z powagą na ustach wmawiała mi, że dookoła jest obity prawdziwymi diamentami, nie wytrzymałam i roześmiałam się głośno ;) jeśli czegoś nie ma w sklepie a zapytasz, wystarczy kilka minut a twój towar znajdzie się na ladzie. Ceny dość wysokie, bo biały to bogaty klient, ale można wytargować zadowalające sumy :) Np. karta SD Kingston 4gb (2008r) za 60Y (z 280Y). Chińczycy uważają białych za głupków, którzy dają się nabierać na ich sztuczki i nie potrafią odróżniać oryginału od podróbek.

Kiedy było już ciemno i zamykali sklep, w jednej chwili wszystkie malutkie Chinki wylęgały spod lad i zaczęły podążać ku wyjściu, zrobiło się mega tłoczno a widok był zabawny. :)

Pekiński Manhattan – ulica Wangfunjing – plazmy, neony, same firmowe sklepy z szybami na wysoki połysk. Lało już porządnie, ale Chińczycy, jak grzyby po deszczu zaczęli pojawiać się sprzedawcy z parasolkami :)

Mały spacerek po tym wielkim świecie i do hostelu robić pranie. W większości hosteli w Chinach oferują pranie za grosze. Stoi pralka i samemu się ją obsługuje, także pełen luksus, heh O 1am pranie było gotowe…. Można iść spać.

0366_Pekin

0532_Pekin_podrobki

Do wyboru, do koloru… najnowsze modele Pumy, Nike itd. Wszystko, czego dusza zapragnie, oczywiście ‚oryginalne i legalne’! ^^

0370_Pekin_Wangfujing_Street

0386_Pekin_Wangfujing_Street

Centrum handlowe na Wangfujing

0519_Pekin_Teatr_Narodowy

Teatr Narodowy nocą :)

Kolejnego dnia trzeba było wstać o 6 am, żeby zdążyć na autobus nr 919 (12Y, ok. 1h jazdy) do Badaling, w kierunku Wielkiego Muru. Trochę dotarcie do niego zajęło, bo jak to Chińczycy… każdy kierował w inną stronę i weź tu bądź mądry.

Tutaj wszystkie zwyczajne autobusy mają klimatyzację i telewizory, dzięki którym można podziwiać chińskie firmy kung-fu, które dla nas są jak Monty Python. W połowie drogi już zza gór wyłaniały się fragmenty muru… przecudne widoki!

Bilet na Wielki Mur (45Y) pomogła nam kupić przewodnik jednej z grup wycieczkowych, znająca trochę język angielski, bo pani w okienku mimo moich starań nie rozumiała nic a nic. Na pewną wysokość można podjechać kolejką (30Y), ale chyba lepiej się powspinać jednak samemu, co nie jest wcale takie proste. :)

Ludzi jak mrówek, jak w całych Chinach! Teraz rozumiem, dlaczego chiński rząd swego czasu wprowadził ograniczenie liczby potomstwa do 1! ;)

Wielki Mur to jedyna, widziana z kosmosu, wzniesiona ludzką ręką budowla o łącznej długości ponad 8tys. km (obecnie pozostało ok 2,4tys. kilometrów). Nie łączy się już w całość, część muru po prostu się rozpadła. Jego początki sięgają III w p.n.e.! Przy budowie tej fortyfikacji obronnej z wycieńczenia zmarło ponad milion pracowników. Ciała zmarłych ponoć chowano w murze i obok niego. Można ją nazwać najdłuższym cmentarzem świata… Najlepiej zachowany fragment to właśnie ten w Badaling, na którego zwiedzanie się wybraliśmy. Zabytek  wpisany został na listę Światowego Dziedzictwa Kultury i Przyrody UNESCO oraz ogłoszony jednym z nowych 7 cudów świata.

Kiedy dotarłam na szczyt, najwyżej położony punkt tej części muru, usiadałam na schodach, zamknęłam oczy, wyłączyłam się (zapomniałam o tych setkach ludzi za plecami) i przeniosłam się w czasy, kiedy go budowano. Siedziałam tak długą chwilę i podziwiałam zapierające dech w piersiach widoki.

Na murze pierwszy raz kosztowałam chińskich cukierków, które opisałabym jako małe sprasowane sianko o smaku maggi ;) W Polsce dzieci na pewno nie wzięły by ich do ust :)

Oczywiście sesje zdjęciowe z białymi, byliśmy chyba równie wielką atrakcją co sam mur dla zwiedzających Chińczyków. Najpierw sesja z każdym chłopakiem osobno z ok. 10 osobowej grupki, potem wspólnie, a później z dziewczynami to samo…uff… Następnym razem, jeśli przyjadę do Chin gdziekolwiek pójdę będę ubierać koszulkę z napisem ’Photo? 5Y!’ ^^

Myślałam, że czasy, w których biali w Chinach to atrakcja…już minęły, a jednak się myliłam.

Po zejściu dziką ścieżką w dół do wioski olimpijskiej, można było podziwiać umieszczony na zboczach gór, ogromny napis jak w Hollywood –  „One World One Dream” :)

0449_Pekin_Badaling_Wielki_Mur

0438_Pekin_Badaling_Wielki_Mur

0463_Pekin_Badaling_Wielki_Mur

0452_Pekin_Badaling_Wielki_Mur

0481_Pekin_Badaling_Wielki_Mur

W Chinach bardzo często młodzi ludzie zaczepiają obcokrajowców celem szkolenia znajomości języka angielskiego. Przed wyjazdem dużo czytałam i przygotowywałam się do podróży. Wiedziałam też przed czym należy się bronić. Np. typowe oszustwo, często spotykane – młodzi ludzie zaczepiają we wspomnianym wyżej celu, po czym oferują pójście na herbatkę do ustronnego miejsca, np. małej kawiarenki w piwnicach domu a następnie po jej wypiciu żądają za nią 50E! Nas również zaczepiły na ulicy 2 dziewczyny. Rozmawialiśmy sobie z nimi, a po jakiś 20 min zaprosiły nas na herbatkę do lokalu z cenami z kosmosu.  Grzecznie podziękowałam i nasze drogi się rozeszły. Innym sposobem na naciąganie obcokrajowców jest np. zapraszanie na wystawę obrazów, mówiąc, np. że jest darmowa a przy wyjściu wymagać opłaty za wstęp.

Na koniec mała dygresja. Nie wiem jak obecnie, ale w 2008 r nie sposób było kupić ładnej kartki pocztowej. Jakby Chińczycy, tak zdolni w podrabianiu czegokolwiek, nie potrafili używać Photoshopa i albo zrobić jakiegoś ładnego zdjęcia. Oferta pocztówkowa niezmieniana chyba przez ostatnie 50 lat! Także dla artystycznych dusz, może ciekawiej byłoby stworzyć coś w Polsce, wydrukować i wysłać z chińskim znaczkiem ;) Ale sądząc po zmianach jakie następują w tym kraju, ich tempie, zapewne ten problem jest już rozwiązany. :)

Advertisements