Owoce Azji cz.2

Marakuję czy dragon fruit’a (z tych bardziej egzotycznych) można już spotkać w naszych sklepach. Nie spotkałam jeszcze owocu, który kosztowałam w Wietnamie – WAX APPLE. Niedawno w jednym z programów telewizyjnych dowiedziałam się, że jego inną nazwą jest czapetka. Dość zabawna, przyznacie.Wyglądem przypomina pomidora o gruszkowatym kształcie i jest bardzo soczysta. Dobra sztuka musi mieć mocno czerwony kolor, być błyszcząca i nie może posiadać żadnych czarnych plamek, a także powinna mieć wyraźnie zarysowane na dole cztery wybrzuszenia. Najlepiej smakuje schłodzona. Czapetka jest niskokaloryczna i zapobiega biegunkom, także dla tych o wrażliwych żołądkach w Azji w sam raz!

SAM_2452_m

MANGOSTAN. Na ten owoc bardzo się napaliłam jadąc na Sri Lankę bo ponoć smakuje jak waniliowy budyń. Jest dość drogi w porównaniu z innymi owocami i szczerze mnie nie zachwycił, może dlatego, że miałam zbyt wysokie oczekiwania co do jego smaku. Wyglądem z zewnątrz przypomina wielkie jagody (do 7cm), pokryte twardą ciemnofioletową skórką. W środku posiada miękkie i soczyste nasiona przypominające wyglądem główkę czosnku, a smakiem trochę pomieszanie moreli z ananasem z odrobiną budyniu. Uprawiany głównie w Azji płd-wsch. Szybko się psuje i jest trudny do transportowania i przechowywania, co pewnie jest powodem, dla którego nie widziałam go jeszcze w Polsce.

DSC_4955_m

MANGO uwielbiam a w Kambodży, Wietnamie i Tajlandii zajadałam się nim niemal codziennie. Każdy wie jak smakuje, ale nie każdy wie jak go obierają na straganach w Azji? Otóż pani sprzedawczyni dzierżąc w ręku wielką maczetę obkrają owoc ze skórki, potem sieka na podłużne, łatwe do odrywania od pestki kawałki. Je się je twarde i chrupiące. Fakt, takie mięciutkie jest o wiele bardziej aromatyczne ale z obieraniem jest już trochę pracy i nieźle można się ubrudzić. Paniom takie obranie mango zajmuje kilkanaście sekund.

SAM_0737_m

SAM_3170_m

PAPAJA. Jak wygląda owoc, i że smakuje znakomicie pewnie wiecie, ale nie każdy wie, że jej pestki są jadalne i jakże zdrowe! Nie wyrzucajcie ich nigdy tylko wystawcie na słońce, niech się wysuszą, potem blenderem albo w młynku zmiksujcie je na proszek a będą świetną przyprawą do dań! Mnie przypominają smak rzodkiewki albo rzeżuchy. Pestki papai posiadają silne właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne, niszczą pasożyty układu pokarmowego i oczyszczają organizm. Wpływają także bardzo korzystnie na wątrobę.

zdjęcie z kuchnia.wp.pl

zdjęcie z kuchnia.wp.pl

GUANABANA/GRAVIOLA. Ten owoc zjadłam na Sri Lance z zaciekawieniem bo i nazwy nigdy nie słyszałam i owocu nie widziałam, albo nie zauważyłam na straganach w Azji.DSC_3026_m
Może dlatego, ze głównym rejonem uprawy jest Ameryka Środkowa, a nie Azja. Inna jego nazwa to flaszowiec miękko ciernisty, nazwa przyznacie niezbyt zachęcająca. Trafiłam na niezbyt niedojrzały owoc, bo smakował dość drętwo, był kwaskowaty, twardy i niezbyt smaczny. Z tego co się orientowałam po powrocie, powinien przypominać konsystencją budyń i być słodki. Może kiedyś będę miała okazję skosztować dojrzałej guanabany ;) Ponoć jest bardzo zdrowa! Zabija wolne rodniki, wirusy i komórki rakowe, odtruwa organizm, reguluje poziom cholesterolu we krwi, obniża ciśnienie, reguluje poziom cukru i działa odmładzająco! Hehe, owoc magia! Muszę go zdecydowanie poszukać w Polsce! ;)

Bardzo podobnym owocem jest CZERYMOJA, kiedyś była nawet w Biedronce. Różni się od gravioli nieco wyglądem. Graviola ma skórkę z widocznymi ‚igiełkami’, czerymoja natomiast jest gładka. Jej miąższ smakuje trochę jak budyń o słodko kwaskowatym posmaku, coś jak połączenie banana, gruszki i ananasa. Zjada się ją łyżeczką i smakuje naprawdę dobrze, zwłaszcza w połączeniu z kardamonem, albo cynamonem. Jej duże czarne pestki nie są jadalne. Tak jak jej koleżanka Graviola głównie jest uprawiana w Ameryce Płd. i Śr. ale w Azji jest również powszechna na straganach z owocami.

zdjęcie z kuchnia.wp.pl

zdjęcie z kuchnia.wp.pl

 

ANANAS. Tak jak mango doskonale znany na całym świecie, ale w Polsce nie spotkałam się jeszcze ze sposobem jedzenia go jak w Azji (na Sri Lance). My kroimy go na kawałki i po prostu zjadamy, a Azjaci zanim wsadzą go do ust posypują mieszanką chili i soli! ;) Dla mnie to była istna wojna smaków, ale powiem Wam, że po czasie nie było takie złe i na pewno znów skosztuję tego połączenia podczas kolejnej azjatyckiej podróży. W Kambodży ananasa serwuje się na ulicy w ćwiartkach nabitych na patyczki, co jest bardzo wygodne i sprawia, ze nasze nie zawsze czyste dłonie podczas podróży nie mają kontaktu z owocem.

 

DSC_2365_m

 

SAM_3246_m

 

Więcej w kolejnym smacznym wpisie…

Advertisements